Nie wiesz jaka usługa dla Ciebie? Pomogę wybrać najlepszą - zadzwoń! 504 001 295

Renata Szatecka Konsultacje CV

Nawyki, które ułatwiają życie

Kiedyś usłyszałam od swojego znajomego, że nawyki mają tylko nudziarze. Zero spontaniczności, zero improwizacji, posiadanie życia które niczym się nie wyróżnia.

Będąc osobą młodą, ciężko nam myśleć o nawykach. Często też traktujemy je bardzo negatywnie, mamy poczucie że jest to coś mało interesującego, a także trudnego. Nie zawsze rozumiemy ich sens.

Sama nie do końca byłam świadoma wagi nawyków do czasu kiedy nie zrezygnowałam z pracy na etacie. Przez praktycznie 8 lat życia w bardzo konkretnej formule i harmonogramie dnia, uważałam że jestem świetna w tworzenie sobie planu czy grafiku. Było to bardzo proste – wstajesz rano, ogarniesz się do pracy, jedziesz do pracy, pracujesz 8 godzin, czasami chwilkę dłużej, wychodzisz z pracy, jesz kolację, masz 2-3 godziny czasu dla siebie, ogarniasz się do spania, idziesz spać. Zaczynasz kolejny dzień.

W momencie gdy sama mogłam decydować o swoim planie i doszło do niego dodatkowe 10 godzin do rozdysponowania, w pierwszym momencie czułam się oszołomiona. Pomyślałam, że teraz będę mogła wychodzić na spacery w ciągu dnia, chodzić do kina w inne godziny niż wszyscy, spotykać się ze znajomymi rano, a nie po pracy itd.

Na tym początkowym etapie, z jednej strony korzystałam z możliwości jakie daje praca na swoim, a z drugiej strony… całkowicie odpuściłam sobie dyscyplinę.
Każdy dzień wyglądał inaczej – co było cudowne na początku, ale zaczęłam odstawiać na bok stare dobre nawyki na rzecz tych niefajnych.
Przestałam regularnie ćwiczyć, czytać książki, nawet sprzątać – bo przecież wszystko to mogę zrobić o każdej porze, nie muszę sprzątać tylko w sobotę rano i ćwiczyć po 17. Była to świetna wymówka, której nawet nie do końca byłam świadom. Aura większej ilości godzin do dyspozycji sprawiła, że korzystałam z nich mniej efektywnie niż do tej pory. Jeśli chodzi o pracę, to pracowałam 10 godzin dziennie, a czasami wcale, przez co miałam wyrzuty sumienia, że powinnam robić więcej (oczywiście skupiałam się na tych dniach, kiedy nic nie robiłam).

Mój dzień w dużej mierze zależał od samopoczucia, nastroju, pogody. I gdy wszyscy znajomi pracujący na etacie, mówili że mi zazdroszczą możliwości planowania dnia jak chcę, ja czułam że nie chcę tak funkcjonować, bo nie jest to dla mnie dobre.

Chwilę mi zajęło uświadomienie sobie, że zapomniałam o dyscyplinie, która jest sporo ważniejsza w momencie gdy prowadzę swój biznes i że bez niej będzie mi po prostu ciężej.

Dlatego dziś chciałabym podzielić się z Wami swoimi nawykami, których przestrzegam każdego dnia i które realnie wpływają na moją efektywność.

1. Ścielenie łóżka

W sieci jest ciekawe wystąpienie “jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od pościelenia swojego łóżka”. Ten krótki film znajdziecie na YT. W piękny i prosty sposób przedstawia jak ta z pozoru mała czynność może pozytywnie nastawić nas na resztę dnia – bo już od początku robimy coś produktywnego, mamy na nią wpływ, porządkujemy pewien element i możemy iść dalej odhaczać zadania. Bardzo ją lubię i stosuję.

#Konsultacja indywidualna

Potrzebujesz pomocy, aby skutecznie budować swoją karierę, awansować czy też chcialabyś zmienić pracę? Mogę Ci w tym pomóc!

Konsultacja indywidualna 60-minutowa – 296 PLN

Umów się na konsultację indywidualną

2. Konkretne pory godzin na jedzenie posiłków

W tej chwili staram się jeść w ciągu 8 godzin każdego dnia, ponieważ dzięki temu czuję się mniej ociążała i śpiąca. To też powoduje, że w ciągu tych 8 godzin muszę bardzo konkretnie ustalić czas jedzenia. Organizm chodzi “jak w zegarku” i nie jem wtedy gdy jestem akurat głodna. Dzięki temu mój plan dnia nie jest zależny od posiłków.
Jeśli masz taką możliwość, postaraj się jeść o podobnych porach i się tego trzymać.

3. Każdego dnia czytanie książek

Lubię czytać i się uczyć więc ten element jest pewnego rodzaju przyjemnością, którą wkładam w plan dnia jako obowiązek. Wynika to z faktu, że wcześniej zdarzało mi się “pójść na łatwiznę” i po ciężkim dniu stwierdzić, że wolę coś pooglądać na Netflixie bo nie muszę się za bardzo skupiać.
Teraz jeśli jestem bardzo zmęczona, po prostu żongluję książkami. Gdy mam siłę na skupienie, czytam książki rozwojowe. Gdy jestem zmęczona, czytam fantastykę. Mój nawyk to czytanie książki 30 minut każdego dnia. A jakiego rodzaju – nie jest to już tak ważne.

4. Uczenie się

Ten nawyk dzielę na 2. Z jednej strony staram się w każdym tygodniu czegoś uczyć – zazwyczaj jest to język lub wcześniej wspomniane książki.
Drugi aspekt to rozliczanie się z samą sobą z rocznych inwestycji w naukę.
W ten sposób rok temu ukończyłam kurs design thinking, a w roku 22 i 23 kończę studia z coachingu profesjonalnego.
To większa inwestycja, która jest dla mnie ważna i której się trzymam z myślą o sobie i swoich potrzebach rozwojowych.
Dodatkowo to świetny sposób na poszerzenie umiejętności, dzięki którym pomagam innym a także poznanie nowych osób z tym samym zainteresowaniem.

5. Praca w slotach

Staram się pracować w określonych godzinach, z czasem na przerwę i odpoczynek.
Stosunkowo późno zrozumiałam, że najlepiej pracuje mi się rano (8.00 – 11.00) oraz późnym popołudniem (17.00 – 21.00). Na upartego trzymałam się godzin “etatowych”, bo tak pracowałam całe zawodowe życie i uważałam, że tak być powinno.
Na początku nie było to łatwe, ponieważ mój mąż pracuje w godzinach 9 – 17, a pracując dla klientów, często musiałam się dostosować.
Jednak gdy wykonuję pracę dla siebie bez udziału innych, a partner w tym czasie zajmuje się sobą, korzystam z tej opcji, bo po prostu jestem najbardziej efektywna.

6. Ruch - chociaż co drugi dzień

Wyjeżdżając z miasta na wieś, przestałam chodzić na siłownię i zajęcia. Może nie byłam ich wielką fanką, to jednak miałam ją 100 metrów od siebie i potrafiłam się zdyscyplinować jednym spojrzeniem na siłownię z okna. Z drugiej strony, dużo chodziłam na spacery (bo uwielbiam), a na wsi… cóż, okazuje się że w zimie bez latarni na ulicy nie jest to takie oczywiste 🙂
W tej chwili jeśli wiem, że nie wyjdę nawet z domu w ciągu całego dnia, a jest zima, to staram się chodzić na spacery rano. Co drugi dzień ćwiczę także z przystojnym panem z YT.
I żeby nie było – nie lubię ćwiczyć. Nie znalazłam swojej pasji czy hobby w ćwiczeniu.
Ale staram się podchodzić do tego maksymalnie racjonalnie – wiem, że to ważne dla mojego zdrowia i samopoczucia, więc to robię. Jeśli mi się nie chce, to ćwiczę z niechceniem.
Pomagam sobie też dodatkowymi elementami – co drugi dzień (gdy ćwiczę) zawsze rano czeka na mnie mata z ciężarkami i ciuchami abym nie musiała ich szukać i abym wiedziała, że one “czekają”. Dodatkowo, ćwiczę w ten dzień kiedy… akurat powinnam umyć włosy. Aby mieć poczucie, że efektywnie zarządzam czasem i po wysiłku nie muszę znowu inwestować czasu na ogarnięcie się – po prostu i tak musiałabym to zrobić.

A, i ostatnia rzecz. Ćwiczę 20 minut. Ćwiczenia mnie nudzą, ale nie zdążą tego zrobić w tak krótkim czasie.

7. Sprawiam sobie przyjemność

Każdego dnia pracujemy nad tym aby nasze życie było dobre – abyśmy mieli pieniądze na życie, aby dzieci były szczęśliwe, aby w czasie spłacić kredyt itd. Często wymaga to od nas ogromnego wysiłku i zapominamy o dawaniu sobie małych nagród.
Małe nagrody to dla mnie kąpiel, zapalenie ulubionych świeczek, obejrzenie filmu, pogranie w planszówki, spotkanie z przyjaciółmi.
Staram się aby te “nagrody” pojawiały się wieczorami. Wynika to z faktu, że na początku wchodzenia w biznes i nie trzymania się dyscypliny, pozwalałam sobie na takie przyjemności w ciągu dnia (bo przecież mogłam) i przez to z jednej strony po prostu spowszechniały, a z drugiej za często sobie na nie pozwalałam.

8. Praktykowanie wdzięczności

Powinnam wspomnieć o tym na samym początku, ale to element którym tak samo zaczynam i kończę dzień.
Robię to świadomie od ponad pół roku i w moim życiu dzieją się piękne rzeczy. Ale o tym za chwilę.
Przede wszystkim gdy tylko się wybudzam, mówię do samej siebie “to kolejny piękny dzień w którym mogę zrobić wszystko, bo mam do tego moc i chęci. Moje życie jest piękne, jestem szczęśliwa i dziś znowu wiele osiągnę.”
Wieczorem zawsze około 10 minut się rozciągam. Częściowo to elementy jogi, a częściowo stretching. W tym czasie wymieniam co dobrego wydarzyło się danego dnia i za co jestem wdzięczna. Od pysznego śniadania, czasu z mężem, po rozmowę z mamą, wykonane zadanie czy spacer. Dodatkowo, pytam sama siebie na czym mi zależy i czego potrzebuję.

To mój rytuał, którego mocno się trzymam i w ciągu tych 6 miesięcy, może 3 razy zdarzyło mi się go nie wykonać.
Jak to działa na moje życie?
Przede wszystkim bardzo dobrze śpię. Zasypiam w 2 minuty i budzę się jak w zegarku. Przed spaniem jestem wyciszona, a gdy wstaję mam dobry humor.
Druga rzecz to… spełnianie wszystkich swoich potrzeb i celów. Od momentu gdy świadomie mówię sobie co jest dla mnie ważne, czego chcę, za co jestem wdzięczna, realizacja potrzeb idzie mi łatwiej. Mam nadzieję, że ten paragraf nie zabrzmi Wam jak rozmowa z szamanką 🙂

Na dziś to koniec o moich nawykach. Jeśli praktykujesz swoje to koniecznie podziel się nimi w komentarzu.

Zostaw komentarz

Zostaw odpowiedź

Copyright 2023 Onadlaniej.pl | Polityka prywatności